wtorek, 5 maja 2015

Co tam u mnie...czyli ślubne perypetie i kompletny brak czasu

Cześć :*

Ostatnie tygodnie to dla mnie jakiś kosmos. Zero wolnego czasu :( Co więcej w najbliższym czasie nie zapowida się, że będzie lepiej. Jest mi przykro, że tak "zapuściłam" bloga. Zastanawiam się nawet czy chwilowo nie odpuścić sobie i wrócić za jakiś czas gdy w końcu wszystko jakoś zostanie ogarnięte. 

Przygotowania do ślubu dają się we znaki, dodatkowo czeka Nas komunia Marka chrześniaka i  chrzciny mojego. Zdrowie coś zaczęło mi znowu szwankować, a nawet nie mam kiedy iść do lekarza. Przyjaciółka się obraża, że nie mam czasu się z nią spotkać... :(  Już jestem zmęczona tym wszystkim.

Jeśli chodzi o ślub to cały czas walczę z dekoracjami sali. Robię je sama więc "trochę" zabiera to czasu i energii.

Wydawało mi się, że co to jest wybrać zaproszenia, wierszyki, zabawy weselne itd. Żeby Wam nie skłamać to wybór zaproszeń, tekstu do środka itd zajął nam z Markiem ponad 2 tygdonie. W efekcie skończyło się tak, że sama zaprojektowałam całe zaproszenia bo w necie nie było nic co Nam obojgu by pasowało. 

Obecnie potrafię siedzieć kilka godzin i ogladać torty weselne - przeważnie i tak się kończy, że żaden mi się nie podoba, a jak się podoba to nie oszukjmy się nikt w Polsce czegoś takiego nie wykona za przyzwoitą cenę.

Z takich przyjemniejszych rzeczy to w piątek zaczynamy chodzić na kurs tańca :) Mam nadzieję, że nie połamię nóg i że nauczymy się ładnie wywijać na parkiecie. Pierwszy taniec to coś co chyba najbardziej z całego ślubu i wesela mnie przeraża. 

Powoli wpadam w panikę, że nie zdążymy ze wszytskim na czas. Bardzo dużo rzeczy zostało do zrobienia/ kupienia/ zamówienia.

Nie mam fryzjerki, a makijażystka którą znalazłam ostatnio nie odpisuje mi na maile. Chciałam już umówić się na makijaż próbny ale teraz to nie wiem czy nie powinnam zacząć szukać kogoś nowego :( Jeśli ktoś z Was jest z Trójmiasta i ma kogoś poleconego to koniecznie dajcie znać!!

Całe szczęście, że mam już sukienkę i buty, choć i tutaj nie było łatwo :) Pozostaje mi jeszcze kupno odpowiedniego stanika. Jakoś na dniach muszę wybrać się do brafitterki którą mam nie daleko domu. Mam duży biust, a mały obwód pod i dostanie stanika w dobrym rozmiarze graniczy czasem z cudem. Do sukienki muszę mieć stanik bez ramiączek który utrzyma moje piersi - rozważam zakup Wonderbra. Może miałyście?

Obrączki niby wybraliśmy ale Marek coś ostatnio chyba zmienił zdanie... Ja bym chciała klasyczne złote, a Marek tytanowe... Dla mnie takie wyglądają jak kawał blachy na palcu :P Poza tym mamy złoto które można przetopić na obrączki - co wyjdzie duuużo taniej niż kupno całkiem nowych.

Marek nie ma garnituru - bo od roku powtarza, że schudnie i bez sensu kupować. Oczywiście podejrzewam, że nie zrzucił ani grama ale co tam....

Na poprawiny nie mam sukienki - w dodatku nic w sklepach mi się nie podoba. Zawsze tak mam, że jak muszę coś kupić to nic mi sie nie podoba, a jak idę od tak na zakupy to zawsze coś fajnego się trafi.

Zaczęlismy też akcję szukania tanich napoi, soków i wódki. Ponieważ mamy poprawiny to liczymy 0,7l wódki na osobę. Oprócz tego jakieś winka i piwo - tylko nie jesteśmy pewni w jakich ilościach. Co do "zapitki" to planujemy po 2l napoju gazowanego i 1l soku. Co o tym myślicie? Woda, kawa i herbata będzie w knajpce bez ogarniczeń.

Menu z restauracji musimy troszkę przerobić bo nie wszystko nam w nim pasuje. M.in. mamy w nim dużo ryb a to chyba nie koniecznie najlepszy pomysł na lato.

Mam pomysł aby podczas wesela np. przed oczepinami wszyscy wyszli na dwór i wspólnie puszczali lampiony. Tylko nie wiem jak to zorganizować, bo co DJ powie "Teraz wychodzimy i puszczamy lampiony"? Poradźcie coś :)

Cały czas nie wiemy gdzie będziemy mieszkać po ślubie :( A dosłownie każdy nas o to pyta. Ceny wynajmu mieszkań w trójmieście ( mówię o dzielnicach dobrze skomunikowanych i bliżej centrum) są czasem kosmiczne i za 2-pokojowe mieszkanko wraz z opłatami musimy liczyć ok. 1800 zł :/ ( a to wcale nie w jakimś super stanie) a to prawie nasza jedna pensja :( Za to mieszkanie z rodzicami wyjdzie o niebo taniej ale też dużo mniej komfortowo. Na kredyt nie mamy co liczyć bo Markowi kończy się umowa na koniec lipca a mi sierpnia...

To by było na tyle moich żali... Wiecie jest ich dużo więcej ale nie chcę Was zanudzać ;) Wiem, że ten post jest troszkę chaotyczny i pewnie mało komu będzie chciało się do przeczytać w całości ale mi on bardzo pomógł. Dobrze było to wszystko z siebie wyrzucić.

Może macie na zbyciu trochę wolnego czasu i chcecie się nim ze mną podzielić? Albo macie jakiś magiczny sposób na wydłużenie doby bądź przeżycie bez snu???


 Buziaki!!!
Kasik

36 komentarzy:

  1. Kochana, niestety nie mam takiej mocy, żeby wydłużyć, dobę, choć też bym tego bardzo chciała:) Współczuję Ci tej gonitwy za wszystkim, jeśli o mnie i planowane wesele chodzi, to na dodatki typu tort, zaproszenia, ozdoby i inne taki kompletnie nie zwracam uwagi. Byle tort był dobry, zaproszenia ładne a ozdoby nie przesadzone. To nie te rzeczy są najważniejsze w tym dniu, tylko Wy!:) Ja wiem, że chce się gościom pokazać z jak najlepszej strony, ale mnie ich zdanie mało by obchodziło w tej kwestii:) Moja rodzina jest taka, że dać im wódki, bigos, schabowego i dobrą kapelę do zabawy i wszystko jest ok!:) Nie muszę mieć wszystkiego super-esktra: szkoda mi na to nerwów i czasu. Najważniejsze jest to, że to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu, choćbym nawet do tego ślubu w dżinsach poszła:D Co do makijażystki to już szukaj innej, bo chyba ta osoba jest nie poważna, skoro Cię olewa, a braffiterka - osoba wręcz niezbędna w przygotowaniach ślubnych:)
    Rozpisałam się:) Kasiu pamiętaj, że to Ty i Twój przyszły Mąż jesteście najważniejsi, a reszta jest na drugim planie:) Nie warto się przejmować dodatkami i tą całą otoczką;) Życzę wszystkiego najlepszego!
    PS. I powodzenia na kursie tańca - na pewno dasz sobie radę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za tak miłe słowa! :*
      Masz rację w tym co napisałaś, cała otoczka jest w jakimś tam stopniu ważna ale nie najważniejsza.
      Ja już niestety taka jestem, że ciagle się przejmuje i staram się robić wszystko na maksa choćby miała paść trupem ze zmęczenia. Chyba też nie potrzebnie naczytałam się w necie jak ważny jest wystrój i cały wygląd wesela. Ostatecznie to od gości zależy jak uda się zabawa a nie od tego czy są ładne kwiaty w wazonie.
      Moja rodzina jest pod tymi względami jest podobna do Twojej, ale narzeczonego już nie koniecznie...:(
      Dlatego tak się staram.... a w dodatku nareczonego brat bierze ślub 1,5 m-ca po nas i ciągle powtarza jak to u nich będzie super, a u nas to tak próba przed ich weselem :(

      Jeszcze raz dziękuję :* Dodałaś mi sporo otuchy ;)

      Usuń
    2. Próba przed weselem? Matko, może Twój szwagier powinien jakieś koncerty/eventy organizować, bo tak naprawdę to chyba tylko o to mu chodzi. Wiesz co? Nie przejmuj się nim, tylko mu współczuj, bo on najwyraźniej nie potrafi cieszyć się z najważniejszego dnia w swoim życiu, nie umie znaleźć w tym wszystkim uczucia i szczęścia (przynajmniej tak mi się wydaje). Nie poddawaj się presji, bo będziesz nieszczęśliwa:) Nie patrz na innych, tylko na siebie:)
      Trzymajcie się cieplutko:*

      Usuń
    3. Coś w tym jest. On robi jakieś chore zawody kto będzie miał lepsze wesele itd. Potrafił mi nawet powiedzieć, że on zaprasza tylko tych "nadzianych" bo chce żeby wesele mu się zwróciło :/ Coś nienormalnego...
      Wiem, wiem staram się jak mogę ale czasami cieżko "olać" takie gadanie bo potrafi na prawdę podłe rzeczy mówić...

      Usuń
  2. Mi jest dobrze bez ślubu i całej tej otoczki :) Czasami jak czytam lub słucham opowieści o przygotowaniach do ślubu to widzę to jak drogę krzyżową, bo mało komu sprawia to radość. Moje koleżanki zawsze jęczały - a to trzeba z zaproszeniami pojechać na drugi koniec Polski, a to menu wybrać, salę itd Gdzieś po drodze gubi się cały sens tego wszystkiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ślub jest bardzo ważny ale rozumiem ludzi którzy z niego rezygnują. Co jak co przygotowania chwilami są miłe ale znacznie wiecej jest stresu. Niby takie głupie bzdury a siedzi się nad nimi godzinami i wymyśla co jak ma być...

      Usuń
  3. Też mam takie rozterki przedślubne, więc doskonale Cie rozumiem :)
    My chyba zamieszkamy u mojego z teściami- przynajmniej na początek, bo szkoda pieniędzy na wynajem, a na początku lepiej sobie troszkę odłożyć. Jakoś to wszystko Wam się ułoży, powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie "problemy" :)
      No podejrzewam, że u Nas też się pewnie tak skończy...
      Dzięki :*

      Usuń
  4. Ja się na ślubnych sprawach nie znam, nie mam wprawy:D tzn kiedyś miałam już wziąć ale się rozmyśliłam;) także nie pomogę, ale trzymam kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście, że rozmyśliłaś się przed a nie po ;)
      dzięki :*

      Usuń
  5. Pomysł z tymi lampionami jest świetny :) A DJ mógłby coś powiedzieć w stylu, że teraz zaprasza wszystkich na zewnątrz, a co tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy z nim porozmawiać na ten temat :)

      Usuń
  6. Tak to jest przed ślubem :) Fryzjera poelcam w Gdansku w salonie 'Suszarka' tani nie jest ale jest mega, zreszta to narzeczony mojego K siostry a kolejki do niego sa ze ho ho ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo nie znam tego salonu ale napewno sparwdzę ;)
      dzięki za info :*

      Usuń
  7. Oj mi też przydałoby się parę dodatkowych godzin w dobie ! :) Ale spokojnie my tu czekamy :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra Kochana, ponarzekałaś sobie tutaj, wylanie swoich żali ma moc terapeutyczną, ale teraz czas na spięcie pośladków i do roboty. Nikt za Ciebie nie zrobi, głowa i cycki do góry!
    Ps. Mam nadzieję, że Cię tym komentarzem nie uraziłam, ale wierze, że czasem kopniak w tyłek przynosi więcej niż pogłaskanie po główce;) Będzie dobrze! Grunt to nastawienie i wiara w swoje możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za postawienie mnie do pionu :D
      P.S. Ja nie z tych co się raz dwa obrażają :D

      Usuń
    2. Super!:) to teraz czekam na posta, ze juz po wszystkim, ze stanik kupiony, fryzjerka i makijazystka ugadana, a ozdoby zrobione. Bedzie dobrze:)

      Usuń
    3. Ok ;) Spinam poślady i biorę się do roboty ;)

      Usuń
  9. Mnie dopiero to czeka.. bo w grudniu były zaręczyny i gdzieś za 2-3 lata ślub i całe szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie dopiero to czeka.. bo w grudniu były zaręczyny i gdzieś za 2-3 lata ślub i całe szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już jestem po i naprawdę wiem, ile to pochłania czasu... ale dasz radę, trzymam kciuki :) potem się to już tylko dobrze wspomina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki sam ktoś przez to nie przechodzi to nie ma pojęcia ile na to wszystko potrzeba czasu i energii - ja wcześniej też byłam tego nie świadoma :P
      dzięki :*

      Usuń
  12. Kasiu nie warto martwić się na zapas! Będzie dobrze ;* zobaczysz :) Trzymam kciuki by wszystko wyszło po Twojej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasiu życzę powodzenia :))
    Oby ten dzień był najpiękniejszym dniem Twojego życia :**

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam cię Kasiu serdecznie. Super bierzesz ślub to naprawdę niesamowity dzień i nawet powinnaś dać sobie spokój narazie z blogiem przecież on nie ucieknie. To ma być najpiękniejszy dzień twojego życia i postaraj się, żeby taki był. Pozdrawiam cię i życzę ci wszystkiego dobrego, na nowej drodze życia.

    OdpowiedzUsuń
  15. No widzę, że u Ciebie także z przygotowaniami ślubnymi nie jest łatwo :) Mój brat ma ślub w sierpniu i też nie wszystko jeszcze zorganizowane. Oni mają niestety taki minus, że siedzą w Anglii, więc jak przyjeżdżają tu na chwilę to wtedy wszystko załatwiają. Mam nadzieję, że ze wszystkim zdążą. Ja jestem świadkową i jestem przerażona, bo kompletnie nie wiem co będę miała robić :P Jeśli chodzi o zaproszenia i takie graficzne sprawy to my się tym zajmujemy, w końcu mój ma firmę reklamową :D hehe I pewnie wódkę też będziemy im załatwiać, możliwe, że od znajomego, który ma knajpę, no ale zobaczymy czy się uda. Zawsze to trochę taniej wyjdzie :)

    Mam nadzieję, że ze wszystkim sobie poradzicie i to będzie na prawdę piękny dzień dla Was :) :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już jestem po wszystkim 2,5 roku, więc mam doświadczenie:)
    Tortu też szukałam długo, wybrałam w końcu jakiś, ale oczywiście cukiernie w moim mieście nie mają takich umiejętności, zrobili jak umieli, gościom bardzo się podobał.
    Zaproszenia też mieliśmy ładne, nie chwaląc się.
    Co do biustonosza-też mam spory biust i przy takim biustonosz bez ramiączek się by nie sprawdził, no chyba, że sukienką go dodatkowo przyciśniesz:) Ja miałam gorset z fiszbinami i byłam bardzo zadowolona. Dodatkowo gorset miał obniżone zapięcie z tyłu tak, żeby nie wychodzić spod sukienki.
    Nie przejmuj się tak wszystkim, bo widzę, że więcej Ci to sprawia stresu niż radości:)

    OdpowiedzUsuń
  17. oho.. To ładnie masz... Ja to się boję co będzie jak ja będę wszystko szykować... Przeraża mnie to, co piszesz :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Po tym jak przeczytałam co napisałaś to osobiście cieszę się, że ja mam już to za sobą i nie muszę się stresować i myśleć o wszystkim ponownie. Raczej w moim wypadku nie będzie ponownego ślubu, więc ja już jestem po bezpiecznej stronie :P Pamiętam, że u mnie to też było trzęsienie ziemi. Najgorsze to przygotowania do ślubu, a potem jakoś już leci jak nadejdzie ten dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W sumie też bym nie pomyślał, że z przygotowaniami do ślubu jest tyyyyle roboty :) Szczególnie, że jak czytam wzięłaś sobie sporo na głowę. A może "wykorzystaj" przyjaciółkę i umówicie się na wspólne przygotowywanie dekoracji, pogadacie a przy okazji szybciej je zrobisz ;) Póki nie macie pewnej pensji, mieszkanie z rodzicami chyba jest najlepszym wyjściem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj :) Piszesz bardzo dobrze, Twoje teksty przepelnione są pasja i klimatem wyczuwalnym od razu po wejsciu na Twojego bloga :) Zaczynam regularnie sledzic Twoje blogowe poczynania z nadzieja, ze wpisow będzie pojawiało się coraz więcej :) Piszesz naprawdę swietne teksty :) Lubię dobra lekture :) Piszesz gdzies jeszcze? Jesli tak chetnie sprawdzę :) Pozdrawiam ciepło, gratuluję talentu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :* wywołuje to za każdym razem uśmiech na mojej twarzy i motywuje do dalszego pisania :)
Jeśli Ci się spodobał mój blog zapraszam do obserwacji ;)
Zawsze odwiedzam osoby komentujące, nie musisz zostawiać linka do swojego bloga, na pewno go znajdę ;)